Prezydent Donald Trump prawdopodobnie straci Izbę Reprezentantów, a być może nawet Senat podczas wyborów śródokresowych w 2026 roku — dlatego dziennikarz polityczny właśnie przedstawił różne metody, które planuje zastosować, aby do tego nie dopuścić.
„Wybory śródokresowe w 2026 roku to nie tylko głosy — chodzi o to, kto ustala zasady" — napisała we wtorek Tess Bonn, redaktor działu wiadomości i polityki Katie Couric Media. „W trakcie swojej kadencji prezydent Trump i jego sojusznicy próbują podjąć działania, które mogą zmienić sposób, w jaki Amerykanie głosują. Obejmuje to zarządzenie wykonawcze dotyczące głosowania korespondencyjnego, dążenie do dostępu do wrażliwych danych wyborców, ponowne wezwania do przerysowania map okręgów wyborczych oraz propozycje takie jak ustawa SAVE Act w celu zaostrzenia wymogów kwalifikacyjnych dla wyborców."
Bonn szczegółowo przeanalizowała różne plany Trumpa, z których wiele jest prawnie wątpliwych, zanim doszła do wniosku, że plany Trumpa dotyczące wyborów ostatecznie wiążą się z użyciem czystej siły, a nie jakichkolwiek wyrafinowanych teorii prawnych czy politycznych.
„Obawy dotyczące ingerencji nie ograniczają się do polityki czy egzekwowania prawa — odgrywają również rolę w tym, jak wybory mogą przebiegać w terenie" — wyjaśniła Bonn. „Chociaż Trump nie ogłosił planów rozmieszczenia wojsk w lokalach wyborczych ani zajęcia maszyn do głosowania, on i jego sojusznicy sugerowali, że takie działania nie są wykluczone. W styczniu Trump powiedział, że żałuje, iż nie użył Gwardii Narodowej do zajęcia niektórych maszyn do głosowania po wyborach w 2020 roku."
Trump obecnie realizuje tę retorykę, od przyszłego sekretarza bezpieczeństwa krajowego Markwayne'a Mullina, który powiedział, że byłby otwarty na wysłanie ICE do lokali wyborczych, po Departament Sprawiedliwości wysyłający obserwatorów do obserwacji wyborów w Kalifornii i New Jersey.
„Łącznie te działania wskazują na szerszą zmianę: federalne zaangażowanie w lokalach wyborczych lub w ich pobliżu — niegdyś rzadkie i ściśle ograniczone — staje się bardziej centralną częścią rozmowy o bezpieczeństwie wyborów" — napisała Bonn.
W zeszłym miesiącu Politico donosiło, że ludzie bliscy Białemu Domowi zauważają, że prezydent zachowuje się jak człowiek, który nie musi martwić się wyborcami ani wyborami, jeśli chodzi o tworzenie swojej polityki.
„Czternaście miesięcy po rozpoczęciu drugiej kadencji definiowanej przez wzmożone ambicje prezydenta i brak głosów sprzeciwu, Trump pozostaje w tym, co można określić jedynie jako tryb YOLO" — wyjaśniło Politico. „Ale brak powściągliwości ze strony władzy wykonawczej, która nie będzie musiała ponownie zmierzyć się z wyborcami, naraził jego partię na niebezpieczeństwo utraty Izby Reprezentantów, a być może również Senatu."
Konserwatywny historyk Robert Kagan spekulował w lutym, że Trump nigdy nie pozwoli Demokratom odzyskać władzy w wyborach śródokresowych.
„Jest jasne, że nie ma zamiaru pozwolić, aby wybory się odbyły i umożliwiły zwycięstwo Demokratów" — argumentował Kagan w wywiadzie dla Christiane Amanpour z CNN. „I myślę, że ważne jest, aby zrozumieć jego motywy. Doskonale wie, że w rzeczywistości jego prezydencja zostanie znacznie osłabiona, gdy Demokraci przejmą jedną lub obie izby."
Podsumował: „Sam teraz mówi, że zostanie postawiony w stan oskarżenia i dlatego chce powstrzymać Demokratów przed przejęciem władzy."


