Koniecznie przeczytaj
„Nie chcę obniżać cen mieszkań" – powiedział prezydent USA Donald Trump podczas spotkania gabinetu 29 stycznia. „Chcę podnosić ceny mieszkań dla ludzi, którzy posiadają swoje domy".
Dla Filipińczyków amerykańskich, którzy utrzymują jeden z najwyższych wskaźników posiadania domów wśród azjatyckich podgrup, często odnotowywany na poziomie 67% dla gospodarstw domowych filipińskich imigrantów, to stanowisko polityczne jest muzyką dla ich uszu.
Tym bardziej dla tych, którzy osiągnęli wolny i czysty cel: prawie 45% ugruntowanych właścicieli domów filipińsko-amerykańskich posiada teraz swoje domy całkowicie, bez żadnego kredytu hipotecznego.
Skala tego bogactwa jest oszałamiająca. Ponieważ tak wiele rodzin skoncentrowanych w drogich nadmorskich ośrodkach, takich jak Kalifornia, Hawaje i New Jersey, ich kapitał własny eksplodował wraz z rynkami. Różne szacunki pokazują, że właściciele domów filipińsko-amerykańscy posiadają obecnie kapitał własny przekraczający 400 miliardów dolarów.
Dla filipińskiej pary, która kupiła skromny dom w Daly City lub Cerritos w latach 90. za 250 000 dolarów, obecnie siedzą na aktywach o wartości 1,5 miliona dolarów. Wielu z nich wykorzystuje teraz swoje domy do sfinansowania stopni pielęgniarskich, rozpoczęcia działalności gospodarczej i zapewnienia wcześniejszego dziedzictwa, które pozwala ich dzieciom wpłacić zaliczkę na hiperdrogi rynek.
„Chcę chronić ludzi, którzy po raz pierwszy w życiu czują się dobrze ze sobą. Czują się, wiesz, jak zamożni ludzie" – podkreślił Trump.
Dla filipińskich imigrantów posiadanie domu jest najjaśniejszym oświadczeniem, że podróż się powiodła: „Udało mi się w Ameryce!"
Kupowanie domu to nie tylko transakcja na rynku nieruchomości; to liturgiczny akt przybycia, wreszcie posiadania kawałka Amerykańskiego Snu.
Jeśli Świadectwo Naturalizacji jest „Świętym Graalem", własność domu jest ołtarzem, gdzie modlitwy imigrantów w końcu znajdują dom.
Ale podczas gdy świętujemy, że nasze domy stają się akcjami wzrostowymi, młodsze rodziny — w tym nasze własne dzieci — mają coraz mniej miejsc do życia.
Do 2025 roku sama zaliczka na dom o przeciętnej cenie w większości Kalifornii może przekroczyć 200 000 dolarów – więcej niż pełna cena startowego domu rodzinnego w latach 90. Nawet jeśli masz dochód na comiesięczne płatności, jeśli nie masz tej kwoty ryczałtowej, nie możesz kupić.
Dlatego pomoc rodziców w zaliczkach lub dwóch osób o wysokich dochodach staje się niezbędna, jak dwoje zarejestrowanych pielęgniarek pracujących 12-godzinnymi zmianami z łącznym dochodem przekraczającym 250 000 dolarów.
Inni korzystają z ducha „bayanihan" z konieczności, przy czym około 26% filipińskich gospodarstw domowych żyje w układach wielopokoleniowych — najwyższy wskaźnik wśród wszystkich grup azjatyckich — łącząc dochody tylko po to, aby zabezpieczyć kredyt hipoteczny.
Tymczasem ci bez rodzinnego majątku nieruchomości stają przed surowszą rzeczywistością: dłuższe dojazdy, przepełnione wynajmy lub opuszczanie społeczności, w których się wychowali.
Czynsze w wielu tych samych obszarach metropolitalnych, w których filipińskie rodziny puściły korzenie, wzrosły znacznie szybciej niż płace. Harvard's Joint Center for Housing Studies donosi, że połowa najemców w USA wydaje teraz ponad 30% swoich dochodów na mieszkanie, najwyższy poziom w historii.
Dla młodych dorosłych rozwiązaniem awaryjnym jest często powrót do domu. Według Pew Research Center, udział Amerykanów w wieku 18-29 lat mieszkających z jednym lub obojgiem rodziców pozostaje blisko historycznych maksimów, napędzany głównie kosztami mieszkaniowymi. To, co kiedyś było krótkim przystankiem między szkołą a niezależnością, stało się przedłużonym ekonomicznym wzorcem oczekiwania.
Na skrajnym końcu tego nacisku jest coś niemożliwego do zignorowania: rosnąca bezdomność w tych samych regionach o wysokich kosztach, gdzie bogactwo mieszkaniowe gwałtownie wzrosło.
Od dziesięcioleci polityka lokalna w całym kraju była kształtowana przez politykę Nie na moim podwórku (NIMBY). Właściciele domów opierają się apartamentom, kamieniczkom lub jednostkom na podwórku z obawy, że zmienią charakter sąsiedztwa lub zaszkodzą wartościom nieruchomości.
„Istniejące mieszkania, ludzie, którzy posiadają swoje domy, utrzymamy ich bogatymi" – powiedział Trump. „Utrzymamy te ceny na wysokim poziomie. Nie zniszczymy wartości ich domów, aby ktoś, kto nie pracował zbyt ciężko, mógł kupić dom".
Każdy chce chronić swoją okolicę. Każdy chce, aby ceny jego domów rosły. Ale kiedy każdy blok mówi nie, kończymy dokładnie z tym, co widzimy teraz: astronomiczne ceny, rekordowe czynsze i rosnąca bezdomność w tych samych miejscach, gdzie bogactwo mieszkaniowe eksplodowało.
Pozwolenie na więcej mieszkań — bliźniaków, dodatkowych jednostek mieszkalnych, małych budynków wielorodzinnych w pobliżu komunikacji — nie wymazuje dzielnic.
Może to oznaczać, że twoja córka nie musi przeprowadzać się dwie godziny drogi. Może to oznaczać, że twój syn nie musi wybierać między współlokatorami w wieku 35 lat lub przeprowadzać się do tańszych, odległych stanów. Może to oznaczać mniej ludzi wypychanych do samochodów, schronisk i chodników, ponieważ po prostu nie ma wystarczającej liczby domów.
To jest dylemat, przed którym stoją teraz filipińscy właściciele domów. Amerykański Sen zadziałał — spektakularnie — dla jednego pokolenia. Ale jego sukces pomógł utrudnić wejście dla następnego.
Kapitał własny domu był najbardziej niezawodną drabiną filipińskiej społeczności w górę. Finansował edukację, przedsiębiorczość i stabilność. Wyzwaniem jest teraz upewnienie się, że nie podciągniemy tej drabiny za sobą.
Przyjechaliśmy, aby następne pokolenie mogło tu także budować życie — blisko nas, a nie daleko, i nie zamknięte poza dzielnicami, do których ich rodzice tak ciężko pracowali, aby wejść. – Rappler.com


