Prezydent Donald Trump w wtorek odniósł się do śmierci ikony praw obywatelskich Jesse Jacksona, nazywając go „dobrym człowiekiem" i „siłą natury", jednocześnie wykorzystując tę chwilę do podkreślenia swojego wcześniejszego wsparcia dla Jacksona jako dowodu przeciwko oskarżeniom o rasizm.
„Reverend Jesse Jackson nie żyje w wieku 84 lat" – napisał Trump na Truth Social. „Znałem go dobrze, na długo przed zostaniem prezydentem. Był dobrym człowiekiem, z dużą osobowością, hartem ducha i 'sprytem ulicznym'. Był bardzo towarzyski – Kimś, kto naprawdę kochał ludzi!"
Po pochwałach pod adresem Jacksona, prezydent przeszedł do szczegółowego opisania swojego wcześniejszego wsparcia dla lidera praw obywatelskich.
„Pomimo faktu, że jestem fałszywie i konsekwentnie nazywany rasistą przez łajdaków i wariatów z radykalnej lewicy, wszystkich demokratów, zawsze sprawiało mi przyjemność pomaganie Jesse'emu po drodze" – powiedział.
Trump trafnie stwierdził, że „zapewniał mu przestrzeń biurową dla niego i jego Rainbow Coalition, przez lata, w budynku Trumpa przy 40 Wall Street".
Twierdził, że odpowiedział „na jego prośbę o pomoc w uchwaleniu i podpisaniu REFORMY SPRAWIEDLIWOŚCI KARNEJ, gdy żaden inny prezydent nawet nie próbował". Prezydent Barack Obama podpisał ustawę Fair Sentencing Act z 2010 roku.
Trump pochwalił się tym, co według niego było jego jednoosobowym forsowaniem i przepychaniem długoterminowego finansowania dla Historycznie Czarnych Uczelni i Uniwersytetów (HBCU). Administracja Obamy również wcześniej zapewniała finansowanie dla HBCU.
Prezydent również upierał się, że Jackson „nie mógł znieść" prezydenta Baracka Obamy, pomimo że lider praw obywatelskich poparł kandydaturę Obamy na prezydenta w 2008 roku.
Komentatorzy skrytykowali uwagi Trumpa.
Sam Stein z The Bulwark nazwał jego uwagi „oświadczeniem o śmierci Jesse Jacksona... które jest tak naprawdę oświadczeniem o Donaldzie Trumpie, autorstwa Donalda Trumpa".
Eric Michael Garcia z The Independent napisał: „Trump, co nie dziwi, czyni śmierć Jesse Jacksona o sobie".
Mike Sington, emerytowany wysoki rangą dyrektor NBCUniversal, napisał: „Trump w dziwaczny sposób wykorzystuje śmierć Jesse Jacksona, aby uderzyć w prezydenta Obamę".
