Sekretarz Obrony Pete Hegseth próbował wymusić na Anthropic, wiodącej firmie zajmującej się sztuczną inteligencją, zawieszenie własnych zasad dotyczących ograniczania wojskowego wykorzystania jej technologii — ale z pewnością odbije mu się to czkawką, napisała redakcja The Washington Post.
"Sekretarz Obrony Pete Hegseth wyznaczył firmie termin do godziny 17:01 w piątek, aby albo zezwoliła wojsku na swobodne korzystanie z jej modelu Claude, albo utraci kontrakt rządowy o wartości 200 milionów dolarów i zostanie umieszczona na czarnej liście jako 'zagrożenie dla łańcucha dostaw', co zmusiłoby również wykonawców obronnych do porzucenia firmy" — napisała redakcja. "Co bardziej niepokojące, Hegseth grozi powołaniem się na Ustawę o Produkcji Obronnej, aby zmusić Anthropic do usunięcia swoich zabezpieczeń."
"Konflikt wynika z obaw Anthropic dotyczących niejawnego wykorzystania jej produktu podczas udanej operacji schwytania prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro" — napisała redakcja. "Hegseth chce, aby Anthropic zmodyfikowała swoją umowę, aby umożliwić 'wszelkie zgodne z prawem wykorzystanie' technologii. Anthropic jest skłonna przepisać swoje obecne warunki użytkowania, ale nie w celu objęcia masowej inwigilacji Amerykanów ani dostosowania broni działającej bez człowieka w pętli podejmującego ostateczną decyzję. Pentagon zaprzecza, że ma jakikolwiek plan inwigilowania Amerykanów lub usuwania ludzi z łańcucha zabijania."
Podstawowym problemem, napisała redakcja, jest to, że wojsko chce całkowitej kontroli nad wolnym rynkiem i możliwości przejmowania decyzji biznesowych według własnego uznania.
"Powołanie się na DPA w celu przejęcia kontroli nad modelem postawiłoby rząd na prawnie mętnych wodach" — napisała redakcja. "Anthropic mogłaby przekształcić to w długotrwały proces sądowy, powodując niepewność. A jeśli rząd wygra, co wtedy? Sąd może nakazać wykonanie, ale nie może nakazać dobrego wykonania."
Ironią, podsumowała redakcja, jest to, że Anthropic teraz łagodzi swoje zasady bezpieczeństwa — nie z powodu gróźb wojskowych, ale z powodu presji rynkowej i tego, co robią ich konkurenci.
"Rząd powinien wziąć to pod uwagę: Amerykanie korzystają na tym, że jak najwięcej firm ubiega się o kontrakty rządowe, a nie na tym, że Wujek Sam staje się klientem-koszmarem" — podsumowała redakcja.


