Prezydent Donald Trump prawdopodobnie spodziewa się wzrostu poparcia w sondażach w wyniku efektu „zjednoczenia wokół flagi" po niedawno ogłoszonej wojnie z Iranem — ale prawdopodobnie go nie otrzyma, jak niedawno wyjaśnił jeden z ekspertów.
„Trump nie uzyskuje żadnego wzrostu poparcia w związku z efektem zjednoczenia wokół flagi — i prawdopodobnie nigdy go nie uzyska,"
wyjaśnił w czwartek na swoim Substacku dziennikarz i analityk sondaży G. Elliott Morris. „Prezydenci historycznie odnotowują wzrost poparcia po kryzysach wojskowych. Bush senior uzyskał 29-punktowy wzrost dzięki wojnie w Zatoce Perskiej. FDR uzyskał prawie 20 punktów po Pearl Harbor. Bush junior zyskał po Afganistanie i Iraku. Ale poparcie Trumpa utknęło na poziomie 39-40 procent, całkowicie niezmienione od czasu, gdy USA zaatakowały Iran 28 lutego."
Morris zwrócił uwagę, że prezydenci potrzebują kilku warunków, aby doszło do „zjednoczenia". Po pierwsze, musi dojść do dramatycznego wstrząsu lub ataku na ojczyznę, takiego jak atak na Pearl Harbor czy zamachy terrorystyczne z 11 września. Ponadto musi istnieć wcześniejszy i skuteczny ruch wśród „elit", aby przekonać społeczeństwo, że wojna jest konieczna. Oprócz tego media muszą potwierdzić narrację elit. Wreszcie wojna musi wyglądać na legitymną, co nie ma miejsca w tym przypadku, ponieważ Trump nigdy nie otrzymał autoryzacji Kongresu.
„Rosnące ceny paliwa prawdopodobnie pogorszą reakcję na Iran" — powiedział Morris. „Widz zapytał, czy rosnące ceny paliwa w związku z wojną z Iranem jeszcze bardziej osłabią poparcie społeczne. Krótka odpowiedź: tak. Trump został wybrany na podstawie dwóch obietnic — niższych cen i zakończenia wojen zagranicznych — a ta wojna łamie obie."
Dodał: „Cena paliwa wzrosła już o około dolara, a zakłócenia w handlu przez Cieśninę Ormuz (przez którą przepływa 20% światowego handlu) spowodują również wzrost cen artykułów spożywczych. Około 80-85% zagorzałych wyborców MAGA nadal popiera wojnę, ale niezależni i umiarkowani Republikanie, którzy udzielili Trumpowi swoich głosów w nadziei na ulgę ekonomiczną, są tymi, którzy najprawdopodobniej się wycofają."
Steve Schmidt, republikański strateg polityczny, który doradzał prezydentowi George'owi W. Bushowi podczas jego własnej niepopularnej wojny na Bliskim Wschodzie, napisał na swoim Substacku na początku tego tygodnia, że wojna Trumpa jest „nędzna".
„Zaufanie to rzadki towar w naszych nędznych czasach" — argumentował Schmidt. „To są dni korupcji, załatwiania własnych interesów, niekompetencji i niewierności wobec Konstytucji."
Używając określenia „mali ludzie" w odniesieniu do Trumpa, wiceprezydenta JD Vance'a, sekretarza stanu Marco Rubio i sekretarza obrony Pete'a Hegsetha, Schmidt argumentował, że żaden z nich nie wykazuje żadnych umiejętności prowadzenia wojny.
„Zasługujemy na to, by wiedzieć" — argumentował Schmidt. „Nie ma żadnego planu. Nie ma strategii. Jest tylko niespójność. Jest tylko niekompetencja."
Jonathan V. Last, konserwatywny komentator The Bulwark, podobnie potępił nasilanie wojny Trumpa z Iranem.
„Amerykańskie wojsko mówi teraz New York Timesowi, że daleki od upadku, irański reżim dostosowuje się do izraelsko-amerykańskiego natarcia i znajduje nasze słabości" — argumentował Last.
Dodał później: „Jak to możliwe, że ludzie odpowiedzialni za prowadzenie amerykańskiej wojny — mam na myśli naczelnego wodza i jego sekretarza obrony — mogli tak całkowicie niedoszacować Iranu?"


